poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 3

*Oczami Leny*

Dziś sobota nic strasznego.Rano zjadłam śniadanie i ubrałam się w jakieś normalne ciuchy. 
Ogarnełam i wyglądałam w miarę jak człowiek a nie zwierzę.Rzuciłam się na łóżko i wziełam z komody laptopa.
Po sprawdzeniu wszystkich portali typu Facebook itp. coś mnie korciło i sama nie wiem czemu to zrobiłam.
Wpisałam w Bing 
Justin Bieber.

Wyskoczyło parę artykułów o zabójstwa ale na wszystkie zażuty miał alibi.

Kolejna magiczna siła kazała zejść do gabinetu mojej mamy która była policjantką bardzo szanowaną i sprawdzić jego kartotekę.Zeszłam z nadzwycaj miękkiego łóżka i zeszłam na parter.
Gabinet mamy był na końcu korytarza tuż obok łaźenki.Otworzyłam mochoniowe drzwi i znalazłam się w pokoju z paroma półakmi na książki z regulaminami policji i mnóstwem szafek gdzie znajdowały się akta.
Czym prędzej do tarłam do celu i sprawdziłam pod literą J.
Gdy znalazłam odpowiedbią teczkę coś przykuło moją uwagę przeczytałam to na głos.
-Bruno Carter-o boże to on go zabił.

Bruno był moim najlepszym przyjacielem wesoły, pomocny zawsze uśmiechnięty.I nagle zmarł to był jak grom z jasnego nieba był dobrym człowiekiem a po jego śmierci załamałam się.
Justin to największy chuj jakiego znałam.

Coś wyrwało mnie z zamyśleń.Był to dźwięk smsa .
Odłożyłan papiery i wziełam mojego Iphona

Od:
Nieznany

Kochanie odpłacisz za błędy mamusi.

Zamrłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę nie bądzicie na mnie źli po prostu miałam kare na tydzień bez komórki i laptopa i dupa nie mogłam pisać , więc z skargą do mich rodziców i proszę jak polecajcie bloga i go komentujcie proszę ;)
Kocham was 
nn prawdopodobnie w czwartek
#BW

1 komentarz: